środa, 19 listopada 2014

Hel 19 listopada 2014


Komorany w helskim porcie
Zakładając blog o rejsach na ptaki od początku miałem w głowie, że jak będzie wiało i nie będzie pływania, to napiszę kilka postów o wyprawach na ptaki po różnych morzach i oceanach świata. No i napiszę, ale pierwsza taka okazja przewrotnie zdażyła się już dziś i... dotyczy "obcego" rejsu, ale po Zatoce Gdańskiej. Stacja Morska Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu i Fundacja Rozwoju UG organizowały dwudniową konferencję podsumowującą projekt „Rewitalizacja szaty roślinnej i wydmowej siedlisk przyrodniczych Cypla Helskiego”.
Widok na port.
Przy okazji tej konferencji zorganizowano rejs po okolicach tegoż cypla. Ja byłem jedną z zaproszonych osób, z czego skwapliwie skorzystałem. Cypel Helski bowiem ma wiele zalet, ale z ptasiorejsowego punktu widzenia - jedną bardzo dużą zaletę: otóż występują tam nurniki. Nie żeby zawsze i licznie, ale jest to jedyne miejsce nad Zatoką Gdańską, gdzie widuje się te ptaki najczęściej.

Trasa rejsu, nurnik był na widziany na końcu małej pętelki
My doskonale wiemy, że nurniki zawsze i licznie występują w okolicach Rynny Słupskiej i wiosną będziemy tam organizować rejsy specjalnie na te ptaki (a przy okazji szukać dużych nurów i egzotycznych markaczek), ale kurcze, ledwo godzinny rejs blisko helskiego brzegu i... nurnik był!

Przelatujący nurnik. Zazwyczaj widać jeszcze mniej.
Do tego udało się wypatrzeć biegusa morskiego żerującego na kamieniach przy falochronie portu w Helu - tego ptaka też szukamy płynąc wzdłuz grobli w Ptasim Raju i nie tylko. I na pewno sie doczekamy :) - obserwacje ze statku mają duży potencjał.
Młody biegus morski wypatrzony ze statku na czubku helskiego falochronu

Biegus morski fotografowany z falochronu

I jeszcze jedno zdęcie biegusa morskiego

Z innych wartych odnotowania gatunków - przeleciała w oddali jakaś alkowata, kilka nurów rdzawoszyich, uhle i lodówki. Bliżej brzegu były też gągoły i szlachary, a w porcie w Helu - nie widziana jeszcze tej jesieni dorosła mewa blada. Rejs był krótki, nieptasi - a i tak przyniósł sporo pozytywnych emocji. To, co jako podsumowanie mogę z przyjemnością napisać - nasze ptasie rejsy to jednak zupełnie inna jakość, pływamy do ptaków i staramy sie ich nie płoszyć by pozowały nam do zdjęć :) A żadne maszty czy rurki nie utrudniają obserwacji :)
Zdjęcie mewy bladej ze statku z rurkami :) 
Cpt. Morgan - nim pływaliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz